Czy lewica oznacza ateizm? Nie koniecznie, ale zazwyczaj postawy od chłodnej obojętności po głośno wyrażaną niechęć. Oczywiście z jednym zastrzeżeniem - lewicowiec może być buddystą (choć to religia bez religii), może być hinduistą, wyznawcą staronordyckich Asów, druidem, wszystkim byle nie chrześcijaninem - ostatnio okazuje się nawet że może popierać Islam - wszystko byle tylko z dala od chrześcijaństwa.
W Mediolanie burmistrzem został Giuliano Pisapia lewacki adwokat.
Jednym z jego pierwszych pomysłów jest program "Meczet w każdej dzielnicy"! I co śmieszniejsze program ten spotyka się z wielką atencją w środowiskach lewicowych - ba nawet postępowy odłam Kościoła Katolickiego wyraża się o nim nader ciepło. Hmmm ciekawe jaka wojna wybuchła by gdyby ktoś rzucił hasło kaplica na każdej ulicy?! Ależ by się te wszystkie autorytety i eksperci zapluwali ze złości, że oto z publicznych pieniędzy ktoś chce finansować miejsca kultu religijnego - teraz milczą, lub wręcz popierają inicjatywę.
Co o tym wszystkim sądzić?
Tak na moje oko, to lewica tak jak i demokracja są kobietami. Jak mają przy sobie silnego faceta to są mu wierne i oddane, ale jak kolo "traci pióra" to w mig znajdują sobie gacha i na siłę włażą mu do łóżka - taka już jest ich natura.
Mężczyźni w Europie dawno już oscylują pomiędzy byciem rogaczem a fajtłapą, z wieloma przypadkami bycia tym i tym na raz.
Kościoły protestanckie dawno już okazały się być kastratami niezdolnymi zaspokoić potrzeb swoich "żon", a Kościół Katolicki ledwie zipie i też ostatkiem sił broni resztek rozumu i godności (nie wszędzie jak widać na przykładzie Mediolanu).
A za progiem stoi gach - jest silny, prężny, nie rozczula się nad sobą a jak trzeba to przywali w pysk. Nic dziwnego że lewica i demokracja mają mokro w majtkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz