Umberto Eco to stary dureń. wykształcony stary dureń, stary dureń erudyta, znawca, świetny pisarz et caetera, lecz... wciąż stary dureń!
Cóż takiego jawi się przed oczyma po przeczytaniu Cmentarza w Pradze?
To że Katolicy to kretyni wierzący w sterowane "nawrócenia", światem rządzą Jezuici, a masoneria w ogóle nie istnieje...
Akurat dla czytelników Eco to żadne nowiny!
Ale Umbuś pierdolnął sobie w kolano i teraz krwawi obficie, bo cała książka przeniknięta jest duchem... konfidenckim - nie nie ma tam tajnych stowarzyszeń, spisków na skalę światowa (znaczy są - ale skompromitowany jezuicki i będący fałszywką "protokół mędrców Syjonu"), ale jest ciągła "troska" tajnych służb, sterowanie, gmatwanie, likwidacja niewygodnych, zastraszanie, prowokacje itd.
Dokładnie to co od dwudziestu lat wiele mendiów wmawia Polakom iż... nie istnieje.
Ay way Gazeta wyborcza za tę książkę Umbusiowi nagrody nie przyzna!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz